poniedziałek, 28 października 2013

Od Alicii C.D. Jade

- Myślę, że powinnam się trzymać od Ciebie z daleka - powiedziałam ponuro
- Co?! Czemu?! - na twarzy Jade odmalował sie szok
- Bo to przeze mnie zostałaś zaatakowana - wyjaśniłam
- O czym ty mówisz?
Nie odpowiedziałam tylko pociągnęłam Jade do pustej klasy.
- Moja mama jest przywodczynią Śmierciożerców - wyznałam, a Gryfina cofnęła się zdumiona i przestraszona - Ja nie jestem Śmierciożercą i nigdy nie będę - uspokoiłam ją - Jednakże moja mama nie może się pogodzić, że do niej nie dołączyłam i nie będzie miała komu przekazać swojej władzy. Próbuje mnie przekonać na rożne sposoby, a ten bogin był pewnie jednym z nich. Mama muogła chcieć cię skrzywdzić dlatego, że się ze mną kolegujesz no i bo twój dziadek był w Zakonie Feniksa.

(Jade?)

Od Eleny

Właśnie zjadłam śniadanie i miałam iść do biblioteki, gdy nagle ktoś na mnie wpadł. Wszystkie książki, które trzymałam w ręku rozsypały się po całym korytarzu.
- Co robisz?! Uważaj trochę! – mówię zdenerwowana nawet nie patrząc z kim się zderzyłam. Unoszę wzrok i widzę rudowłosą dziewczynę, sądząc po kolorze krawatu, z Ravenclav’u. Nawet mnie nie usłyszała kiedy próbowała pozbierać moje książki. Już nie jestem na nią zła. – Yyy… Hej! Jestem Elena. Pomogę ci. – Próbuję nawiązać rozmowę i pomagam jej pozbierać książki.
- Hej! – Krukonka wyrwała się z zamyślenia. – Jestem Lily, ale mów mi Rudawka albo Lilka. – dodała z uśmiechem i przy pomocy czarów podała mi stosik książek – Przepraszam, ale właśnie wybieram się do biblioteki i nie chcę się spóźnić, więc: do zobaczenia! – dziewczyna pobiegła w stronę biblioteki, a ja, przypominając sobie co miałam zrobić, udałam się w ślad za nią.
(Lily?)

niedziela, 27 października 2013

Od Eleny

Idę przez korytarz do sali jadalnej, gdy nagle słyszę, że ktoś krzyczy moje imię.
– Elena! Elena zaczekaj! – krzyczy dziewczęcy głos. Nie miałam zamiaru się odwracać, ale czarodziejka wskoczyła mi pod nogi. Rozczochrana, rudowłosa Rosie. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. – Hej, co tam? – pytam. – Wiesz, mogłabyś pilnować swojego kota, jak mniemam Marshall’a… –mówi zirytowana - Dokucza mojemu Finn’owi! – dopiero teraz zauważyłam mojego persa, który próbuje wspiąć się na krzesło, na którym siedzi Finn. – Dobra. – śmieję się patrząc na zmagania małego kociaka z krzesłem – Ale najpierw coś zjedzmy!
W Sali jadalnej panuje hałas, z resztą jak zawsze. Siadamy przy stole dla Ślizgonów i zabieramy się za obiad.
- Spójrz w górę – mówi Rose zachwycona. Unoszę głowę i widzę latające pod sufitem lampiony z dyń.
- Co o tym sądzisz? Kto mógł je wyczarować?
(Rose?)

Od Rose

- NIE!- wrzasnęłam pod wpływem sennego koszmaru. Tym razem był to mój mały torturowany braciszek-Gilbert. Po paru sekundach otrząsnęłam się, widząc że niedaleko mnie poruszyła się jakaś dziewczyna. Jak ona miała na imię? Jakiś nauczyciel mówił do niej chyba... Elena? Mam nadzieję, że się nie obudziła... Ale tak właściwie, to mało mnie to obchodzi. Chwila, ona chyba coś mówi.. do mnie.....?


(Elen?)

Od Lily


Dzień był słoneczny na niebie nie było ani jednej chmurki.Wiedziałam gdzie pójdę...Do biblioteki!!!Więc ubrałam się w szaty i szybko zaczęłam biec do biblioteki.A w połowie drogi sobie przypomniałam.
"Przecież jest śniadanie!!"
Zbiegłam na dół do wielkiej sali.Zjadłam to co było pod ręką po czym zaczęłam biec w stronę biblioteki.Nagle ktoś na mnie wbiegł.
<Kto dokończy???>




czwartek, 24 października 2013

Od Jade C.D. Alicii

- Co prawda, to prawda. Ja ledwo przeżyłam, ale pokonała go Alicia - powiedziałam - Zboczę teraz na inny tor... To czyj mógł być ten bogin? Kto go wysłał i dlaczego właśnie w bibliotece?
- Nie mam zielonego pojęcia - powiedział pan Danvers - Mówicie, że Jade o mało się nie zabiła?
- Tak - potaknęła Alicia
- Jade, powiedz mi coś o swojej przeszłości - powiedział nauczyciel. Miał w oczach coś pomiędzy strachem a zdziwieniem.
- Wie pan, co... No nie mam jakiejś bardzo bogatej historii..
- A czy twoi rodzice mają coś wspólnego z czarną magią? - spytał
- Nie... - zamyśliłam się - ale dziadek za to był członkiem zakonu Feniksa.
-- Uważaj na siebie. To z twojego powodu- powiedział, po czym aportował się nie wiadomo gdzie
Opuściłyśmy salę
- Alicia, co o tym sądzić?

(Alicia?)

Od Alicii C.D. Jade

- Był – powiedziałam z przekonaniem w głosie – Profesor Danvers trzyma go w wielkiej szafie
- No to chodźmy zobaczyć czy czasem mu nie uciekł! – zawołała Jade i pociągnęła mnie w stronę sali
Już po kilku minutach wybiegłyśmy do klasy OPCM. Oczywiście za biurkiem siedział profesor Danvers.
- Co się stało dziewczęta? – zapytał
- Chciałyśmy… - zaczęła Jade, ale urwała zawstydzona
- Próbujemy wyjaśnić sytuację z bibliotek – wyjaśniam spokojnie
- Ach, chodzi wam o tego bogina? – upewnił się nauczyciel, a przez jego twarz przebiegł cień
- Tak – przyznałam – Mówił pan, że był bardzo silny… czy to był pana bogin?
- Nie – zaprzeczył stanowczo – Ja trzymam tu dość słabego przedstawiciela tych stworów żeby każdy uczeń mógł sobie z nim poradzić, a ten z biblioteki….
- Był inny? – dopytywała się Jade
- Był niesamowicie silny – wyznał profesor, wzdychając ciężko – To cud, że przeżyłyście, a co dopiero, że go pokonałyście

(Jade?)

Od Jade C.D. Alicii

Gdy ocknęłam się pierwsze, co zobaczyłam to przerażająca biel i Alicia siedząca obok. Gwałtownie usiadłam na łóżku, ale zakręciło mi się w głowie.
- Gdzie jestem? - spytałam się przerażona - i gdzie to... COŚ?
- To był bogin - odpowiedziała Alicia
- Co? Bogin w naszej szkole? - zdziwiłam się
Pani Pomfrey wyszła zza parawanu:
- O, wstałaś. - Podała Alicii jakąś fiolkę z dziwnie niebieską substancją - dopilnuj, żeby to wypiła przed snem - i wcisnęła jej ją do rąk. - Możecie już iść.
Wstałam lekko się chwiejąc i wyszłyśmy z gabinetu.
- Zadam to pytanie jeszcze raz... Bogin w naszej szkole? Myślałam, że te pasożyty się tu nie dostaną. Tu są takie zabezpieczenia itd. - powiedziałam
- Co prawda, to prawda - mruknęła Alicia, - A może zwiał panu Danvers'owi z obrony przed czarna magią
- To możliwe, ale szczerze w to wątpię. Pan Danvers pilnuje swych skarbów jak oczka w głowie. - szepnęłam, bo obok przeszedł ktoś ze Slytherinu i syknął na mój widok. - Co jest? - zdziwiłam się - dlaczego ślizgoni na mnie syczą?
- Nie mam pojęcia - powiedziała Alicia - Ale wróćmy do tego nieszczęsnego bogina...
- Dobrze - przytaknęłam - musimy dowiedzieć się skąd wziął się ten cały cosiek. Przede wszystkim proponuję wybrać się do sali obrony przed czarną magią i zbadać sytuację. A tak w ogóle, czy w tej sali był kiedyś jakiś bogin - zadumałam się

(Alicia?)