- Gdzie jestem? - spytałam się przerażona - i gdzie to...
COŚ?
- To był bogin - odpowiedziała Alicia
- Co? Bogin w naszej szkole? - zdziwiłam się
Pani Pomfrey wyszła zza parawanu:
- O, wstałaś. - Podała Alicii jakąś fiolkę z dziwnie
niebieską substancją - dopilnuj, żeby to wypiła przed snem - i wcisnęła jej ją
do rąk. - Możecie już iść.
Wstałam lekko się chwiejąc i wyszłyśmy z gabinetu.
- Zadam to pytanie jeszcze raz... Bogin w naszej szkole?
Myślałam, że te pasożyty się tu nie dostaną. Tu są takie zabezpieczenia itd. -
powiedziałam
- Co prawda, to prawda - mruknęła Alicia, - A może zwiał
panu Danvers'owi z obrony przed czarna magią
- To możliwe, ale szczerze w to wątpię. Pan Danvers pilnuje
swych skarbów jak oczka w głowie. - szepnęłam, bo obok przeszedł ktoś ze
Slytherinu i syknął na mój widok. - Co jest? - zdziwiłam się - dlaczego
ślizgoni na mnie syczą?
- Nie mam pojęcia - powiedziała Alicia - Ale wróćmy do tego
nieszczęsnego bogina...
- Dobrze - przytaknęłam - musimy dowiedzieć się skąd wziął
się ten cały cosiek. Przede wszystkim proponuję wybrać się do sali obrony przed
czarną magią i zbadać sytuację. A tak w ogóle, czy w tej sali był kiedyś jakiś
bogin - zadumałam się
(Alicia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz