- Dobra jeszcze się przecież nie obudził,
więc nie ma się czym martwić. Zresztą to twoja wina, bo to przez ciebie
straciłam nad sobą panowanie- obruszyłam się.
- Moja wina! Moja wina?!
- Tak twoja! Bo chyba nie moja! Dobra to do niczego nie prowadzi. Ale to niezmienia faktu iż mamy przesrane
- Może chociaż go jakoś przeprosisz zanim wyszstko wygada?- zaproponował
-Pff... Przeprosić niby za co? Że mnie zaczepiał. W życiu!- powiedziałam. Westchnął i powiedział:
<Remus?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz