niedziela, 27 października 2013

Od Eleny

Idę przez korytarz do sali jadalnej, gdy nagle słyszę, że ktoś krzyczy moje imię.
– Elena! Elena zaczekaj! – krzyczy dziewczęcy głos. Nie miałam zamiaru się odwracać, ale czarodziejka wskoczyła mi pod nogi. Rozczochrana, rudowłosa Rosie. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. – Hej, co tam? – pytam. – Wiesz, mogłabyś pilnować swojego kota, jak mniemam Marshall’a… –mówi zirytowana - Dokucza mojemu Finn’owi! – dopiero teraz zauważyłam mojego persa, który próbuje wspiąć się na krzesło, na którym siedzi Finn. – Dobra. – śmieję się patrząc na zmagania małego kociaka z krzesłem – Ale najpierw coś zjedzmy!
W Sali jadalnej panuje hałas, z resztą jak zawsze. Siadamy przy stole dla Ślizgonów i zabieramy się za obiad.
- Spójrz w górę – mówi Rose zachwycona. Unoszę głowę i widzę latające pod sufitem lampiony z dyń.
- Co o tym sądzisz? Kto mógł je wyczarować?
(Rose?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz