poniedziałek, 7 października 2013

Od Jaspersa - zgłoszenie do turnieju

Po przeczytaniu ogłoszenia od razu zacząłem biegać po zamku w poszukiwaniu opiekuna mojego domu. Ale jak na złość go nigdzie nie było. Kiedy miałem się już poddać wyrósł mi z ziemi dosłownie, był w swoim gabinecie,
-A zapukać to już nie łaska? - spytał Danvers
-No tak, ale no czasu nie było - jęknąłem
-A, więc czego chcesz panie Cnoopers? - spytał
-No chyba niczego takiego - powiedziałem
-To, po co tu przyszedłeś? - spytał zbity z tropu
-Ja chciałem się zgłosić do turnieju - powiedziałem
-A nie mogłeś tak od razu? - spytał i zaczął iść ze mną w stronę lochu
Gdy byliśmy już w jednym z najciemniejszych lochów spytałem:
-Ale, po co tu idziemy?!
-Musisz przejść test zanim zostaniesz zgłoszony do turnieju -uśmiechnoł się
Szliśmy jeszcze kawałek, gdy wskazał mi na ciemne drzwi, za którymi coś chrobotało
-Wejdź tam i wyjdź z drugiej strony zdobądź klucz i odznakę i wykaż się sprytem wydostając się stamtąd, - Nie odwracał wzroku od drzwi a potem wszedł po schodach, a ja stałem jeszcze chwile przed drzwiami. Wyjąłem różdżkę
- Alohomora - powiedziałem coś szczeknęło i mosiężna kłódka opadła z drzwi. Wahałem się przez krótką chwile a potem otworzyłem drzwi i wśliznąłem się do środka. Na samym środku stał olbrzymi troll. Miał około 11 stóp wysokości. Stwór był przerażający. Zacząłem gorączkowo myśleć, co zrobić. Gdy troll wydał cichy jęk i zaczął zbliżać się w moją stronę. Gdy nagle Mój szczur wyskoczył z kieszeni i zaczął biec w stronę trolla. Wzniosłem oczy do góry.
-Immobilus - mruknąłem celując w stronę trolla. Troll został spowolniony, ale nie na długo. Szybko zacząłem szukać wyjścia, ale teraz zdałem obie sprawę, że jestem w pokoju bez wyjścia.
Zacząłem się zastanawiać i nagle
-Descendo - z mojej różdżki wypłynęła smuga światła w ciemnej ścianie ujawniło się małe przejście
-Bingo-Powiedziałem i zacząłem rozglądać się za moim szczurkiem, gdy zobaczyłem go tuż obok trolla
Zacząłem wykonywać dziwne ruchy nakazujące szczurowi przyjść do mnie, ale on tylko stał i nic. Gdy nagle tuż nad moją głową coś majtnęło raz i drugi. Schyliłem głowę i ujrzałem, że troll wrócił do normalnego tępa i próbuje trafić we mnie swoją maczugą. Podskoczyłem gdyż tym razem maczuga poleciała dołem. Próbowałem odnaleźć wzrokiem szczurka, gdy nagle troll chwycił moją nogę uniósł mnie na kilka stóp i coś do siebie jękną
-Puść mnie, śpieszy mi się trochę -Jęknąłem i zacząłem rozglądać się za różdżką. Leżała tuż pode mną. Spróbowałem się mu wyrwać, ale na darmo, patrzył się swoimi małymi oczkami tępo na mnie. Zacząłem grzebać po kieszeniach, Wyjąłem z jednej szklaną kulka. Popatrzyłem na nią przez chwilkę i wycelowałem prosto w oko trolla ten upuścił mnie a ja twardo wyładowałem na ziemi. Wstałem szybko z jękiem. Wszytko mnie bolało. Niewiele myśląc chwyciłem różdżkę, złapałem mojego szczura za ogon i wbiegłem do przejścia. I przejście znowu znikło. Rozejrzałem się, tysiące, a może miliony pochodni pięły się w górę. Rozejrzałem się za szklaną obudową był złocisty klucz i mała odznaka z herbem gryffindoru
-Reducto - powiedziałem obudowa zmieniła się w proch a ja złapałem oba fanty. Z ścian wyrosły drzwi. A raczej dwie pary drzwi. Zacząłem się zastanawiać, do których włożyć klucz. Podszedłem do prawy i dopasowałem klucz do nich. Drzwi się otworzył a ja Ruszyłem do przodu. Zaraz potem ujrzałem Profesora Danvers'a
-I jak żyjesz -Spytał mnie .Wyjąłem szybkim ruchem z kieszeni odznakę. Profesor poklepał mnie po ramieniu i wpisał coś do zeszytu.
-Coś jeszcze z ciebie wyrośnie -Zaśmiał się, -Zapisałem cię, a teraz czekaj a dowiesz się czy to właśnie ty bierzesz udział w turnieju -Wyprowadził mnie z Lochów prosto do SS, gdzie czekała na mnie pani Pomfrey
-Ale nic mi nie jest -Jęknąłem i jak najprędzej uciekłem stamtąd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz