-Emm... Przepraszam- powiedziała i szybko wstałam. Odeszłam prędko od stołu zostawiając Remusa samego. Wyszła na śiweże powietrze. Stałam tak przed gospodą dobre kilka minut. W drzwiach pojawił się Remus. W tym momencie zaczełam biec przed siebie. On dogonił mnie prędko. Złapał mnie za rękę.
- Nie dotykaj mnie!- krzyknęłam. Posłusznie puścił moją dłoń. Stanęłam w miejscu.
- Wiesz, jeszcze nikt nigdy nie wyznał mi miłości.- powiedziałam odwracając się. Staliśmy w odstępie.
Nie odpowiadał. Parę razy otworzyl usta jakby brubował coś powiedzieć. Ale milczał.
- Powiedz coś- zacheciłam go nieco złośliwie- No dawaj!
<Remus???>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz