niedziela, 22 września 2013

Od Andy'ego C.D. Wiktorii

Wsiedliśmy do pociągu.
Jazda nie wydawała się długa. Nie, jeśli jechało się z osobą, którą się kochało. Rozmawialiśmy o wszystkim. W pewnej chwili Wiktoria zasnęła. Przykryłem ją moją kurtką.
Nagle pociąg stanął.
Wiki się obudziła.
-czemu stoimy?-Spytała wystraszona. Przytuliła się do mnie bardziej.
-nie mam pojęcia kotku-odparłem obejmując ją.
Zrobiło się zimno, już wiedzieliśmy... Dementorzy.
Wyjąłem różdżkę i czekałem. Wiki zrobiła to samo. Drzwi do przedziału odsunęły się.
-Expecto patronum-krzyknęliśmy. Jasne łuny wyskoczyły z końców naszych różdżek. Wszystko się rozpłynęło i dementorzy znikli.
Pociąg ruszył.
-nic Ci nie jest/?-spytałem. Cała się trzęsła i szczękała zębami.
-zimno mi-poskarżyła się. Znów ją przykryłem kurtką.
Niedługo po tym zatrzymaliśmy się na miejscu. Wysiedliśmy z pociągu i przeszliśmy przez ścianę na dworcu i wtopiliśmy w tłum.
Pojechaliśmy taksówką na małe lotnisko. Miałem już zamówiony lot do Kalifornii. Na szczęście mogłem pozwolić sobie na lot odrzutowcem. Miałem duże przychody z koncertów.
Po 4 godzinach lotu byliśmy w Kalifornii.
-jak po locie?-spytałem
-jest ok.
-zmęczona?
-trochę.
Już było po zmierzchu. Dotarliśmy do domu wuja koło północy.
-Twój pokój będzie po prawo na końcu korytarza, mój jest naprzeciw. Odśwież się i spróbuj zdrzemnąć.-odparłem i sam poszedłem przywitać się z wujkiem. Oczywiście był w gabinecie
-cześć wujku Barry-przywitałem się
-część chłopcze - uścisnęliśmy sobie dłonie-jak podróż?
-całkiem dobrze. Wiktoria jest zmęczona. Pokazałem jej pokój. Teraz śpi.
-też odpocznij. Jutro odbędziecie próbę z BVB-odparł. Wujek był moim menadżerem
-wuju?
-tak?
-Wiktoria będzie grać w zespole, jeśli spodoba się chłopcom na żywo,. Wysłałem im demo. Byli ucieszeni
-słyszałem i widziałem. Jest naprawdę dobra.
-tak. Idę. Dobranoc-poszedłem do siebie, ale najpierw zapukałem do Wiki
-spisz?-spytałem uchylając drzwi.
-nie mogę zasnąć
Usiadłem na łóżku. Przysunęła się i przytuliła
-teraz spróbuj-powiedziałem
Po 30 minutach spała.
Cicho wyszedłem i położyłem się u siebie.
Pomyślałem, że będzie super, jeśli Wiki będzie grać w zespole.
Z tą myślą usnąłem.

[Wiktoria?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz