W skrzydle szpitalnym czekała już na nas pani Pomfray. Jak tylko zobaczyła w jakim jestem stanie kazała mi położyć sie na jednym z łóżek. Z pomocą Gabrielle wykonałam polecenie. Odpływałam w niebyt, ale jak przez mgłę słyszałam pielęgniarkę pytającą Youshui.
- Co ją zaatakowało?
- Nie mam pojęcia - przyznał chłopak - A czy to takie ważne?
- Nawet bardzo - pani Pomray była podenerwowana - Z tego co widzę to coś było jadowite. Żeby podać odpowiedni lek muszę wiedzieć co to było
(Youshui?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz