środa, 25 września 2013

Od Katriny C.D. Youshui

Na szczęście zdążyliśmy przed nauczycielem. Odetchnęłam z ulgą i usiadłam w ławce koło jakiejś gryfonki. Jak się okazało mogłam tego nie robić, ponieważ ledwo profesor Danvers wszedł do klasy kazał nam wszystkim wstać i iść za sobą. Poszliśmy aż na skraj zakazanego lasu gdzie znajdowała się niewielka sadzawka.
- Stańcie w kole! – Zawołał nauczyciel – Jak myślicie, po co…?
Nie dokończył, bo nagle z sadzawki wychynęły oślizgłe macki i chwyciły mnie za pelerynę, ciągnąc w stronę wody. Zanim ktokolwiek zdążył choćby wyciągnąć różdżkę, z krzykiem wpadłam do sadzawki, a macki zaczęły mnie dusić i kaleczyć. Topiłam się… Nagle zobaczyłam jakiś błysk. Po chwili kilka par rąk wyciągnęło mnie na brzeg.

(Youshui?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz