- Stańcie w kole! – Zawołał nauczyciel – Jak myślicie, po co…?
Nie dokończył, bo nagle z sadzawki wychynęły oślizgłe macki
i chwyciły mnie za pelerynę, ciągnąc w stronę wody. Zanim ktokolwiek zdążył choćby
wyciągnąć różdżkę, z krzykiem wpadłam do sadzawki, a macki zaczęły mnie dusić i
kaleczyć. Topiłam się… Nagle zobaczyłam jakiś błysk. Po chwili kilka par rąk
wyciągnęło mnie na brzeg.
(Youshui?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz