- Oczywiście, że chcę – zapewniłam z mocą
- Ale nie możesz – szepnął
- Och, przestań – prychnęłam zniecierpliwiona
Wstałam i pociągnęłam go za rękę.
- Chodź
- Dokąd? – zapytał zaskoczony
- Do mojego dormitorium – wyjaśniłam – Teraz to ja muszę ci cos pokazać
Wróciliśmy do szkoły i w ekspresowym tempie dotarliśmy do dormitorium dziewcząt w wieży zachodniej. Lucas przysiadł na moim łóżku, ale ja nie mogłam usiedzieć w miejscu. Podeszłam do okna i zapatrzyłam się na ciemniejące niebo…
- Więc co chciałaś mi powiedzieć? – zapytał chłopak – Powinno to być coś naprawdę ważnego skoro uważasz, że mnie tym przekonasz, że nie jestem zły
- Nie powinnam Ci tego mówić – szepnęłam
- Więc jednak mi nie ufasz – powiedział ponuro
- Jasne, że Ci ufam – zapewniłam – No dobrze, powiem Ci
Zamilkłam na chwilę.
- Pamiętasz… - zaczęłam niepewnie - Pamiętasz moją matkę?
- Taak – odpowiedział niepewnie – Jest w Azkabanie, prawda?
- Niestety, już nie – szepnęłam
- Jak to?! – Lucas w mgnieniu oka znalazł się przy mnie
- Uciekła stamtąd, a dokładniej została uwolniona
- Przez kogo?!
- Przez Śmierciożerców – szepnęłam z rozpaczą – Lucas, ona im przewodzi. Jest jak Voldemort w dawnych czasach, a ja… ja jestem jej następczynią! - zrozpaczona ukryłam twarz w dłoniach, a po moich policzkach pociekły łzy…
(Lucas?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz