Szedłem korytarzem przepychając się przez tłum pierwszoroczniaków. Jak zwykle pomylili sale i zrobili wielki tłok. Zszedłem do biblioteki i wróciłem niosąc książkę, którą właśnie torowałem sobie nią drogę. Teraz miałem mieć eliksiry, na które właśnie byłem spóźniony. Gdy się w końcu przedostałem poszedłęm wprost pod salę. Zapukałem i wszedłęm do środka.
- Dzień dobry - powiedziałem zamykając za sobą drzwi
- Był by dobry gdybyś choć raz się nie spóźnił Danny
- To wszystko przez te dzieciaki - westchnąłem
- Następnym razem radzę być pod salą pięć minut przed rozpoczęciem lekcji
- Będę pamiętał - powiedziałem
- Jak już mówiłem eliksir wielosokowy pozwala na zmianę w dowolną istotę żywą oraz... - zaczął kontynuować swój wykład
Gdy lekcja minęła postanowiłem zrobić sobie dłuższą przerwę spóźniając się na jakże nudne wróżbiarstwo, przynajmniej jak dla mnie. Wyszedłem na zewnątrz i usiadłem pod jednym z drzew. Naglę zauważyłem jednego chłopaka, którego pamiętałem z przed roku. Wstałem i podszedłem do niego
- Pamiętasz mnie? - zapytałem robiąc durny uśmieszek - Harry?
- Znowu się zaczyna - powiedział chłopak pod nosem
- Ostatnio cię nie widziałem chyba że mnie unikasz - zacząłem się śmiać
- Odczep się, przez ciebie w tamtym roku miałem sporo kłopotów
- Nie przynudzaj - powiedziałem - Centaury były zachwycone z warkoczyków jakie zrobiliśmy
- Ale moi rodzice nie zbyt - skrzywił się
- Moi coś tam gadali, lecz i tak z tego nie zapamiętałem chyba że utrata kieszonkowego - uśmiechnąłem się
- Ja już muszę iść - powiedział - Spóźnię się na zielarstwo
- Zielarstwo jest strasznie nudne - powiedziałem
- Chyba dla ciebie - usłyszałem głos zza pleców
Odwróciłem się i ujrzałem Lily. Trzymała książkę w ręku i właśnie szła w naszą stronę
- No i jest moja ulubiona kujonka - zażartowałem - Marchewka w własnej osobie
- Nie jestem kujonkom.. - powiedziała podchodząc bliżej
- Ok, jasne - powiedziałem - Chyba dawno nie wisiałaś na gałęzi - powiedziałem
- Nie zrobisz tego - powiedziała zbyt pewna siebie
- Czemu? - zapytałem gdyż widziałem u niej wielką pewność
- Ponieważ - zaczęła wyciągając różdżkę - Harry coś mi obiecał ...
- Co takiego?
- Że pomoże mi cię w jakiś sposób upokorzyć, tak samo jak ty robiłeś to mnie zresztą już kilka razy
- Co? - powiedziałem lekko zaskoczony
- Mam nadzieję że umiesz pływać
- Znowu? - spytałem przypominając sobie ostatnią kąpiel w jeziorze
Po chwil zanużyłem się w wodzie. Skoro oni zrobili mi kawał, to ja też. Nabrałem powietrza i zanurkowałem. Zacząłem udawać że się topię. Nagle przestałem się ruszać
- Harry! - krzyknęła
- Co? - spytał zdezorientowany
- Zrób coś - dodała
- Ale co?
- Cokolwiek !
(Harry?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz