Zaczęliśmy biec do biblioteki,która była na 6 bodajże piętrze.Gdy do
niej doszliśmy wiele osób czytało a bibliotekarka spojrzała na nas
morderczym spojrzeniem.
-Hm...-zaczęłam myśleć-nareszcie będę mogła się pouczyć
Wzięłam książkę którą ciężką pracą odzyskałam ją ze szponów bestii.
-Hm...Od czego tu zacząć-powiedziałam
-Ci-uciszyła mnie bibliotekarka
-A no tak od strony 179,jak chcesz możesz się ze mną uczyć-powiedziałam
-Te zaklęcia już się uczyłem-powiedział
-Ale ja nie-powiedziałam.
Uniosłam głowę ku regalowi a wzrok przykuła mnie jedna książka,mogolska książka "Historia drugiej wojny światowej".
- Łał - wymsknęło mi się
-Co?-spytał
- Mugolska książka-wskazałam ją
-Która?-spytał
-No ta na samiutkiej górze-powiedziałam
-No,ale która?-powtórzył znów pytanie
-"Historia drugiej wojny światowej"-powiedziałam-nareszcie znalazłam książkę nie związaną z magią,tyle że...
-Tyle że co?-spytał
-I tak ją przeczytałam-powiedziałam
-Niby jak?-spytał
-Była to książka mojej siostry która kocha historie-powiedziałam
-Następny mól książkowy?-spytał
-Raczej odwrotność,oprócz książek historycznych to wołami trzeba ją zaciągać do książek-zaśmiałam się
-Jak to jest mieć mugolską rodzinę?-spytał
-Nie wiem jak to powiedzieć...-pomyślałam-dla mnie normalnie,co dziennie wstaje się i widzę włączony telewizor,albo radio które gra najróżniejsze melodie.Wszystko trzeba robić ręcznie,myć naczynia,robić obiad czasami robić pranie.Tam nie w istnieje takie coś jak magia.Do 11 roku życia na święta zawsze chodziliśmy razem z koleżankami i z siostrą kolędować.A od niedawna nawet wspomnienie przy jedzeniu słowa Hogwad jest złe gdyż moja siostra wybucha i nazywa mnie dziwolągiem bądź jeszcze inaczej.-powiedziałam-ale ogólnie nie jest źle
<Danny?>
-Hm...-zaczęłam myśleć-nareszcie będę mogła się pouczyć
Wzięłam książkę którą ciężką pracą odzyskałam ją ze szponów bestii.
-Hm...Od czego tu zacząć-powiedziałam
-Ci-uciszyła mnie bibliotekarka
-A no tak od strony 179,jak chcesz możesz się ze mną uczyć-powiedziałam
-Te zaklęcia już się uczyłem-powiedział
-Ale ja nie-powiedziałam.
Uniosłam głowę ku regalowi a wzrok przykuła mnie jedna książka,mogolska książka "Historia drugiej wojny światowej".
- Łał - wymsknęło mi się
-Co?-spytał
- Mugolska książka-wskazałam ją
-Która?-spytał
-No ta na samiutkiej górze-powiedziałam
-No,ale która?-powtórzył znów pytanie
-"Historia drugiej wojny światowej"-powiedziałam-nareszcie znalazłam książkę nie związaną z magią,tyle że...
-Tyle że co?-spytał
-I tak ją przeczytałam-powiedziałam
-Niby jak?-spytał
-Była to książka mojej siostry która kocha historie-powiedziałam
-Następny mól książkowy?-spytał
-Raczej odwrotność,oprócz książek historycznych to wołami trzeba ją zaciągać do książek-zaśmiałam się
-Jak to jest mieć mugolską rodzinę?-spytał
-Nie wiem jak to powiedzieć...-pomyślałam-dla mnie normalnie,co dziennie wstaje się i widzę włączony telewizor,albo radio które gra najróżniejsze melodie.Wszystko trzeba robić ręcznie,myć naczynia,robić obiad czasami robić pranie.Tam nie w istnieje takie coś jak magia.Do 11 roku życia na święta zawsze chodziliśmy razem z koleżankami i z siostrą kolędować.A od niedawna nawet wspomnienie przy jedzeniu słowa Hogwad jest złe gdyż moja siostra wybucha i nazywa mnie dziwolągiem bądź jeszcze inaczej.-powiedziałam-ale ogólnie nie jest źle
<Danny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz