I znowu niezauważeni zeszliśmy schodami w dół.To pomału robi się nudne.Wyszliśmy na błonie.
-Ciekawe czy woźny nadal nas szuka-powiedziałam z uśmieszkiem
-Pewnie tak-powiedział
Nagle coś za nami zamiauczało.Odwróciłam się i zobaczyłam kotkę woźnego.
-Petrificus Totalus-mruknęłam ,a kotka padła jak długa-hm...ciekawe co by było jak by tak koteczka wylądowała w jeziorze.
-Kim jesteś i co zrobiłaś z Marchewką?-spytał
-To nadal ja-powiedziałam-tyle że tego kota nie lubię
-Jak wszyscy-powiedział
-Zawsze można ją gdzieś wrzucić - powiedziałam - Wingardium Leviosa
Wrzuciłam kotkę za pomocą zaklęcia za jakiś krzak.
-No to co ci się przypomniało?-spytałam
<Danny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz