Lubiłam go i to nawet bardzo ale te słowa zwaliły mnie z nóg. Nic nie
potrafiłam wykrztusić po prostu stałam jak ten kołek.Chłopak patrzył na
mnie, westchnął i zaczął iść przed siebie.Bałam się że go
zraniłam.Zaczęłam iść tam gdzie kocham być.Nie ,nie do biblioteki ale do
sali chóru.Usiadłam przed pianinem i zaczęłam
grać(http://www.youtube.com/watch?v=ZaaohzEKJ9M).Nawet nie zauważyłam
jak wszedł profesor.
-A ty dlaczego nie w dormitoriom?-spytał
-No tak,zasiedziałam się-powiedziałam
I szybko poszłam do pokoju wspólnego krukonów.
-A ty dlaczego nie w dormitoriom?-spytał
-No tak,zasiedziałam się-powiedziałam
I szybko poszłam do pokoju wspólnego krukonów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz