Zapukałam cicho do drzwi pokoju dyrektora szpitala Świętego Munga.
- Proszę!
Ostrożnie uchyliłam drzwi i weszłam do środka.
- Wzywał mnie pan, dyrektorze? – zapytałam, chcąc się upewnić
- Tak, panno Sonorus – potwierdził – Proszę usiąść
Posłusznie przycupnęłam na jedynym krześle w gabinecie.
- Mam dla Ciebie dobrą wiadomość – powiedział dyrektor – Twoja siostra jest już na tyle zdrowa, że może opuścić nasz szpital
- To wspaniale! – krzyknęłam rozpromieniona, zrywając się z miejsca, ale zaraz spoważniałam i z powrotem usiadłam - Ale czy to znaczy, że mogę ją zabrać ze sobą do Hogwartu? – zapytałam – Nie chciałabym się z nią teraz rozłączać – zaczęłam się tłumaczyć, nie czekając na odpowiedź – Sam pan rozumie, dopiero, co ją odnalazłam. Jest jeszcze mała, a tak wiele przeszła przez….
- Wystarczy Alicio! – zawołał mężczyzna, unosząc ręce - Wiedziałem, że będziesz chciała to zrobić –powiedział z delikatnym uśmiechem – Dlatego napisałem w tej sprawie do profesor McGonagaill
- Zgodziła się? – zapytałam z nadzieją w glosie
- Owszem – potwierdził mężczyzna – Ustaliliśmy, że jeszcze dzisiaj obie zostaniecie przeniesione do Hogwartu za pomocą proszku Fiu.
Biegłam ile sil w nogach do sali, w której leżała Katrina. Kiedy wreszcie wpadłam do środka siostra spała. Podeszłam do niej i delikatnie dotknęłam jej ramienia, mówiąc:
- Siostrzyczko, obudź się – mała tylko cos mruknęła i odwróciła się na drugi bok – Katrino, wyjeżdżamy! – wypaliłam, nie mogąc się powstrzymać
- Co? - Siostra natychmiast oprzytomniała i usiadła na łóżku
- Idziemy do Hogwartu! – Obwieściłam uradowana
Spodziewałam się, że siostra również będzie się cieszyć, ale ona posmutniała.
- Więc się pożegnamy? – zapytała ze łzami w oczach – Kiedy znowu cię zobaczę?
- Jak to? – zdziwiłam się – Przecież ty jedziesz ze mną, głuptasku – wyjaśniłam, przytulając Katrinę
- Naprawdę?
- Tak, a teraz chodź szybko – zarządziłam – Musimy się spakować
Kiedy już nasze kufry zostały wysłane do szkoły razem z Katriną udałyśmy się do gabinetu, w którym znajdował się odpowiedni kominek. Czekał tam na nas dyrektor i kilku innych lekarzy. Podziękowałam im za opiekę i wyleczenie Katriny oraz za to, że mogłam z nią zostać. Potem wyjaśniłam siostrze, na czym polega podróż z użyciem proszku Fiu i już po kilku minutach znalazłyśmy się w gabinecie profesor McGonagaill.
- Witaj z powrotem, Sonorus – przywitała mnie chłodno dyrektorka, a potem nieoczekiwanie uśmiechnęła się do mojej siostry – Witaj w Hogwarcie Katrino
- Dzień dobry – mruknęła speszona Katrina
- Myślę, że chciałybyście się już spotkać z przyjaciółmi, ale na razie mamy tu kilka spraw do załatwienia – obwieściła nauczycielka – Siadajcie
Kiedy zajęłyśmy miejsca na niewielkiej kanapie dyrektorka znowu zaczęła mówić.
- Alicio, zaczniemy od Ciebie – zapowiedziała – Przez Twoją nieobecność masz sporo zaległości, więc nie jestem pewna czy dasz sobie radę…
- Pani profesor, ale ja jestem na bieżąco – przerwałam jej spokojnie
- Możesz jaśniej? – zapytała, marszcząc brwi
- Korespondowałam z moimi przyjaciółmi – wyjaśniłam – Dzięki nim wiedziałam, co aktualnie robimy na lekcjach i odrabiałam zadania domowe
Mówiąc to machnęłam lekko różdżką, a na biurku dyrektorki pojawiła się gruba teczka. Profesor McGonagaill szybko przerzuciła znajdujące się w niej papiery i niespodziewanie się uśmiechnęła.
- Trzeba przyznać, że jesteś pilną uczennicą – powiedziała – W takim razie nie było tematu. Wracasz do swoich kolegów i kontynuujesz naukę wraz z nimi.
- Dziękuję, pani profesor
- No to teraz na Ciebie kolej – spojrzenie dyrektorki powędrowało w stronę Katriny – Z tego, co wiem to znasz już podstawy magiczne, więc dołączysz do reszty pierwszoroczniaków bez konieczności nadrabiania zaległości. Jest jednak jeszcze jedna bardzo ważna sprawa.
- Jaka? – zapytała cicho Katrina
- Musimy Cię przydzielić do któregoś z domów – powiedziała nauczycielka i wzięła do ręki Tiarę Przydziału – Załóż ją – nakazała, podając Tiarę Katrinie
Dziewczynka posłusznie nałożyła magiczny kapelusz, który opadł jej aż na nos. Zaległa napięta cisza, a potem…
- Ravenclaw! – krzyknęła Tiara
- Wspaniale! – Rozpromieniłam się, przytulając siostrę
- W istocie to eliminuje problem zapoznania Katriny ze szkołą – powiedziała dyrektorka, odkładając Tiarę na miejsce – Alicio, siostra zamieszka w dormitorium razem z tobą i panną Leander. Mam nadzieję, że obie pomożecie jej się zaaklimatyzować w szkole.
- Oczywiście – zapewniłam
- Dobrze – nauczycielka kiwnęła głową – Możecie już iść.
Po wyjściu z gabinetu dyrektorki poprowadziłam siostrę do wieży zachodniej. Ledwo weszłyśmy do pokoju wspólnego krukonów, podbiegli do nas moi najlepsi przyjaciele…
(Lily? Vanessa? Lucas? Kto dokończy?)
- Proszę!
Ostrożnie uchyliłam drzwi i weszłam do środka.
- Wzywał mnie pan, dyrektorze? – zapytałam, chcąc się upewnić
- Tak, panno Sonorus – potwierdził – Proszę usiąść
Posłusznie przycupnęłam na jedynym krześle w gabinecie.
- Mam dla Ciebie dobrą wiadomość – powiedział dyrektor – Twoja siostra jest już na tyle zdrowa, że może opuścić nasz szpital
- To wspaniale! – krzyknęłam rozpromieniona, zrywając się z miejsca, ale zaraz spoważniałam i z powrotem usiadłam - Ale czy to znaczy, że mogę ją zabrać ze sobą do Hogwartu? – zapytałam – Nie chciałabym się z nią teraz rozłączać – zaczęłam się tłumaczyć, nie czekając na odpowiedź – Sam pan rozumie, dopiero, co ją odnalazłam. Jest jeszcze mała, a tak wiele przeszła przez….
- Wystarczy Alicio! – zawołał mężczyzna, unosząc ręce - Wiedziałem, że będziesz chciała to zrobić –powiedział z delikatnym uśmiechem – Dlatego napisałem w tej sprawie do profesor McGonagaill
- Zgodziła się? – zapytałam z nadzieją w glosie
- Owszem – potwierdził mężczyzna – Ustaliliśmy, że jeszcze dzisiaj obie zostaniecie przeniesione do Hogwartu za pomocą proszku Fiu.
Biegłam ile sil w nogach do sali, w której leżała Katrina. Kiedy wreszcie wpadłam do środka siostra spała. Podeszłam do niej i delikatnie dotknęłam jej ramienia, mówiąc:
- Siostrzyczko, obudź się – mała tylko cos mruknęła i odwróciła się na drugi bok – Katrino, wyjeżdżamy! – wypaliłam, nie mogąc się powstrzymać
- Co? - Siostra natychmiast oprzytomniała i usiadła na łóżku
- Idziemy do Hogwartu! – Obwieściłam uradowana
Spodziewałam się, że siostra również będzie się cieszyć, ale ona posmutniała.
- Więc się pożegnamy? – zapytała ze łzami w oczach – Kiedy znowu cię zobaczę?
- Jak to? – zdziwiłam się – Przecież ty jedziesz ze mną, głuptasku – wyjaśniłam, przytulając Katrinę
- Naprawdę?
- Tak, a teraz chodź szybko – zarządziłam – Musimy się spakować
Kiedy już nasze kufry zostały wysłane do szkoły razem z Katriną udałyśmy się do gabinetu, w którym znajdował się odpowiedni kominek. Czekał tam na nas dyrektor i kilku innych lekarzy. Podziękowałam im za opiekę i wyleczenie Katriny oraz za to, że mogłam z nią zostać. Potem wyjaśniłam siostrze, na czym polega podróż z użyciem proszku Fiu i już po kilku minutach znalazłyśmy się w gabinecie profesor McGonagaill.
- Witaj z powrotem, Sonorus – przywitała mnie chłodno dyrektorka, a potem nieoczekiwanie uśmiechnęła się do mojej siostry – Witaj w Hogwarcie Katrino
- Dzień dobry – mruknęła speszona Katrina
- Myślę, że chciałybyście się już spotkać z przyjaciółmi, ale na razie mamy tu kilka spraw do załatwienia – obwieściła nauczycielka – Siadajcie
Kiedy zajęłyśmy miejsca na niewielkiej kanapie dyrektorka znowu zaczęła mówić.
- Alicio, zaczniemy od Ciebie – zapowiedziała – Przez Twoją nieobecność masz sporo zaległości, więc nie jestem pewna czy dasz sobie radę…
- Pani profesor, ale ja jestem na bieżąco – przerwałam jej spokojnie
- Możesz jaśniej? – zapytała, marszcząc brwi
- Korespondowałam z moimi przyjaciółmi – wyjaśniłam – Dzięki nim wiedziałam, co aktualnie robimy na lekcjach i odrabiałam zadania domowe
Mówiąc to machnęłam lekko różdżką, a na biurku dyrektorki pojawiła się gruba teczka. Profesor McGonagaill szybko przerzuciła znajdujące się w niej papiery i niespodziewanie się uśmiechnęła.
- Trzeba przyznać, że jesteś pilną uczennicą – powiedziała – W takim razie nie było tematu. Wracasz do swoich kolegów i kontynuujesz naukę wraz z nimi.
- Dziękuję, pani profesor
- No to teraz na Ciebie kolej – spojrzenie dyrektorki powędrowało w stronę Katriny – Z tego, co wiem to znasz już podstawy magiczne, więc dołączysz do reszty pierwszoroczniaków bez konieczności nadrabiania zaległości. Jest jednak jeszcze jedna bardzo ważna sprawa.
- Jaka? – zapytała cicho Katrina
- Musimy Cię przydzielić do któregoś z domów – powiedziała nauczycielka i wzięła do ręki Tiarę Przydziału – Załóż ją – nakazała, podając Tiarę Katrinie
Dziewczynka posłusznie nałożyła magiczny kapelusz, który opadł jej aż na nos. Zaległa napięta cisza, a potem…
- Ravenclaw! – krzyknęła Tiara
- Wspaniale! – Rozpromieniłam się, przytulając siostrę
- W istocie to eliminuje problem zapoznania Katriny ze szkołą – powiedziała dyrektorka, odkładając Tiarę na miejsce – Alicio, siostra zamieszka w dormitorium razem z tobą i panną Leander. Mam nadzieję, że obie pomożecie jej się zaaklimatyzować w szkole.
- Oczywiście – zapewniłam
- Dobrze – nauczycielka kiwnęła głową – Możecie już iść.
Po wyjściu z gabinetu dyrektorki poprowadziłam siostrę do wieży zachodniej. Ledwo weszłyśmy do pokoju wspólnego krukonów, podbiegli do nas moi najlepsi przyjaciele…
(Lily? Vanessa? Lucas? Kto dokończy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz