Wiktoria usiadła obok na trybunach.-no fajnie grasz-dodałem
-Dzięki. ale się nie podlizuj-zaśmiała się serdecznie.
-Nie zamierzam. Bo nie jesteś jedyna która dobrze gra. Są lepsi-dałem jej kuksańca w bok. oddała mi tym samym.
Zaśmiewaliśmy się w najlepsze, gdy nagle spadł deszcz.
-chyba powinniśmy iść-powiedziała-deszcz
-z cukru jesteś?? ja jeszcze zostanę. lubię deszcz-odpowiedziałem.-To jak, zostajesz czy idziesz?-spytałem patrząc na nią.
[Wiktoria?]
-Dzięki. ale się nie podlizuj-zaśmiała się serdecznie.
-Nie zamierzam. Bo nie jesteś jedyna która dobrze gra. Są lepsi-dałem jej kuksańca w bok. oddała mi tym samym.
Zaśmiewaliśmy się w najlepsze, gdy nagle spadł deszcz.
-chyba powinniśmy iść-powiedziała-deszcz
-z cukru jesteś?? ja jeszcze zostanę. lubię deszcz-odpowiedziałem.-To jak, zostajesz czy idziesz?-spytałem patrząc na nią.
[Wiktoria?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz