- weź mi nie mów-powiedziałem.
-a co, nie chcesz mieć dziewczyny?-spytała rozbawiona
-nie jakąś nacpana oszalałą fankę-odparowałem.-chodźmy gdzieś, bo tu ich za duzo i się tak gapią ciągle,-powiedziałem i pociągnąłem ją za rękę w stronę wyjścia.
Poszliśmy na błonie. była ładna pogoda.
-ręki mi mało nie wyrwałeś-powiedziała masując ramię
-przepraszam ale chciałem szybko z tamtąd iść.pomasować rękę?-spytałem. Wziąłem jej rękę i zacząłem rozcierać jej ramię.
-niezły z ciebie masażysta, nie chcez zmienić zawodu?-spytała
-nigdy. muzyka jest powołaniem.
[wiktoria?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz