Właśnie rozpoczynał
się kolejny dzień. Spojrzałam na zegar w sypialni dziewczyn. Było już
piętnaście po dziewiątej,zrobiłam wielkie oczy im prędzej zbiegłam na
zajęcia. Pierwsze w planie były eliksiry. Profesor Slughorn mnie zabije!
Na szczęście Eliksiry były w podziemiach. Otworzyłam cicho drzwi.
Uff profesora nie było. Cicho weszłam do
sali. Niektórzy uczniowie spojrzeli na mnie z wyrzutem. Inni
zignorowali. Usiadłam w ławce. Obok Michael'a.
- Ładne wejście -prychnął.
- Cicho Slughorn mnie zabije! -mruknęłam-Najpierw go nie słucham,a teraz to.
Jak na zawołanie pojawił się profesor Horacy Slughorn.
(Michael dokończysz?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz