Rozejrzałem się po okolicy. Woźnego na całe szczęście nie było
widać, czyli mamy spokój gdzieś do wieczora. Zejdzie mu się z szukaniem
nas po całym zamku, lecz zapewne będzie czekał koło wejścia do Wielkiej
Sali. Chociaż Filch nie jest groźny, chyba że ktoś boi się clownów, bo czasem go przypomina.
- A nic - powiedziałem - Zapomniałem
- To po co mnie tu ciągnąłeś? - spytała zawracając i ruszając w stronę zamku
- Żeby wyciągnąć cię na spacer - powiedziałem uśmiechając się - Idziesz? - zapytałem łapiąc za nadgarstek
(Lily?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz