- Przepraszam że spytałem - powiedziałem -To było głupie
- Nie musisz przepraszać, wcale nie - powiedziała - A jak to mieć w rodzinie czarodzieja?
- Strasznie - zapewniłem - Ciągle bezużyteczne zakazy. Nie pozwalają czarować w domu. Czasami trzeba zachowywać się jak mugole gdy oni są u nas w gościach czy coś - powiedziałem
- Ale ty mi nie wyglądasz na osobę która w jakiś sposób by się przejęła tymi zakazami
- Sposób jest prosty - powiedziałem z uśmiechem
- Jaki?
- Po prostu ich nie przestrzegać
- Tak, ale u mnie by to nie przeszło - powiedziała ze smutkiem
- Nie martw się teraz masz kilka miesięcy by od kochanej rodzinki odpocząć
- Masz rację - powiedziała kontynuując czytanie
- Tu jesteście ! - wydarł się Filch wchodząc do biblioteki i widząc nas w jednym dziele
Wszyscy co byli w bibliotece odwrócili się w stronę woźnego. Wyglądał jak zwykle strasznie, ale teraz widać był wkurzony. Każdy oczekiwał jakiejś fajnej akcji z woźnym w roli głównej lecz się nie doczekali i wrócili do swoich zajęć
- Ciszej trochę - skarciła go bibliotekarka - Obowiązuje tu cisza!
- Przepraszam szanowną panią... - zaczął się podlizywać - Muszę załatwić pewną sprawę - ruszył szybkim pokracznym chodem w kierunku nas
- Tu jesteście - powiedział jakby chciał zrobić na nas wrażenie - Wszędzie was szukałem
- Jak miło - powiedziałem - Czyżbym miał urodziny? - stałem ukryć w swoim głosie kpinę - Ma pan dla mnie tort?
- Nie Kendrick! - krzyknął wyprowadzony z równowagi
- Ciszej! - wrzasnęła bibliotekarka
- Przepraszam najmocniej panią, jeszcze chwilka - odwrócił się w stronę bibliotekarki
- Chodź - pociągnąłem ją za rękę i uciekliśmy Filchowi
- Gdzie oni są?! - znów wrzasnął
- Proszę pana! - podeszła do niego kobieta i złapała za ramię wyrzucając z biblioteki - tu obowiązują zasady - pokazała tablicę przed wejściem do biblioteki
- To mamy go z głowy - powiedziałem powstrzymując się od śmiechu
- Przecież on i tak nas złapie i palnie długie kazanie
- Nie martw się, teraz mamy załatwioną wizytę z dyrektorką
- Przynajmniej nas nie zanudzi - powiedziała wzdychając
- Chodź - powiedziałem
- Gdzie? -spytała
- Na zewnątrz - odpowiedziałem idąc przodem
- Po co ? - zapytała
- Coś mi się przypomniało
(Lily?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz