Ledwo Hagrid otworzył okno, do chatki wleciała śnieżna sowa i usiadła na ramieniu rudowłosej dziewczyny. Ta poglaskała ją po łebku po czym zapytała:
- Tak w ogóle to na którym roku jesteś?
- Na pierwszym
- Niemożliwe - dziewczyna pokreciła głową - Nie widziałam cię na ceremonii przydziału
- Bo nie jestem tu od początku roku - wyjaśniłam - Przyjechałam z siostrą po tym jak... - urwalam i zmieszana spuściłam wzrok - Zresztą to nieważne - szepnęłam
- W porządku. Nie wnikam - zapewniła dziewczyna - Nie przejmuj sie... - nie dokończyła bo nie znała mojego imienia
- Jestem Katrina - przedstawiłam się szybko
- Cassandra - rudowłosa z uśmiechem podała mi rękę
- Dobra - wtrącił sie Hagrid - Skoro już sobie pogadałyście to może mi pomożecie przy tych malcach? - burknął, wskazując szczeniaki
- Oczywiście - powiedziałyśmy chórem po czym zabraliśmy się do pracy.
Po tym jak wyleczyliśmy wszystkie szczeniaki razem z Cassandrą okąpałyśmy je i nakarmiłyśmy. Potem każdy maluch dostał swój kocyk i legowisko przy kominku. Jedynie Moira zdawała się nie zwracać uwagi na ciepło płynące z kominka i od razu po jedzeniu wygramoliła mi się na kolana. Wtulona we mnie natychmiast zasnęła, a ja głaskałam ją delikatnie.
(Cassandra?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz