niedziela, 8 września 2013

Od Katriny C.D. Danny'ego

- Nie chcę im przeszkadzać w nauce – wyjaśniłam spokojnie – A Ty wyglądałeś na znudzonego więc pomyślałam, że nic się nie stanie jeśli to Ciebie poproszę o pomoc.
- Tsa… – mruknął chłopak – Może i byłem znudzony, ale i tak nie mogę iść do Zakazanego Lasu
- Hm…, a z jakiego domu jesteś? – zapytałam, zmieniając temat
Tak jak się spodziewałam pytanie zbiło chłopaka z tropu.
- Emm… jestem Ślizgonem – odpowiedział wreszcie
- Myślałam, że Ślizgoni lubią przygody i są odważni – powiedziałam, unosząc brwi – Tak mi mówiła siostra
- No bo tak jest – przyznał - Ale nie bardzo rozumiem do czego pijesz…
- No bo skoro tak lubisz przygody i jesteś taki odważny to czemu nie chcesz nawet pomóc mi znaleźć siostrę?
- Bo musiałbym iść do Zakazanego Lasu, a jak sama nazwa wskazuje wstęp do niego jest ZAKAZANY – zaakcentował dobitnie ostatnie słowo
- Myślałam, że domeną Ślizgonów jest powiedzenie, że „zasady są po to aby je łamać” – zauważyłam – Zresztą nieważne. Nie zmuszę Cię żebyś mi pomógł, ale Ty nie powstrzymasz mnie przed znalezieniem siostry, gdziekolwiek ona jest.
Po tych słowach odwróciłam się na pięcie i pobiegłam w stronę Zakazanego Lasu. Wkrótce znalazłam się w gąszczu drzew i krzewów i musiałam znacznie zwolnić.  Szłam ostrożnie, rozglądając się na wszystkie strony w poszukiwaniu Alicii, ale widziałam tylko zieleń roślin wokoło i od czasu do czasu rozmazany kształt pędzącego w swoją stronę zwierzęcia.
Co do otaczających mnie dźwięków spodziewałam się, że usłyszę jak wszystko tu tętni życiem, ale zaskoczyła mnie idealna cisza. Nie chcąc jej zakłócać stąpałam cicho jak kot i starałam się nie poruszać gałązek, czy nie przydeptać szyszek. Czyli nie robić nic co zdradziłoby moją obecność…
Nagle ciszę przerwał ostry krzyk… Znajomy krzyk…!
Porzucając wszelkie środki ostrożności, pobiegłam w kierunku z którego dobiegało wołanie. W kilka chwil znalazłam się na małej polance i stanęłam jak wryta…
Na środku polany stał znajomy Ślizgon, a ze wszystkich stron otaczały go centaury. Pół konie, pół ludzie prawdopodobnie byli wściekli, że chłopak wtargnął na ich tereny, zakłócając panujący na nich spokój. Ślizgon w panice pogorszył jeszcze swoją sytuację, wyciągając różdżkę i rzucając zaklęcia ochronne. Rozjuszone centaury rzuciły się na niego, przełamując zaklęcie tarczy i skrępowały go liniami. Chciały zatrzymać chłopaka jako swojego jeńca! Nie mogłam na to pozwolić…
- Stójcie! – krzyknęłam, wychodząc z cienia
Centaury natychmiast odwróciły się w moją stronę.
- Odejdź stąd! – zawołał jeden z nich, prawdopodobnie przywódca – Chyba, że chcesz, żebyśmy zrobili z Tobą to samo co z nim
- Nie zrobicie tego – powiedziałam spokojnie, pamiętając żeby wzorem centaurów nie zdradzać swoich emocji, jednocześnie cały czas patrząc im w oczy – Nie wyjęłam na was różdżki ani nie okazałam wam wrogości więc nie naruszyłam waszych praw. Nie możecie mnie skrzywdzić.
- Może Ciebie nie – prychnął przywódca – Ale jego tak – wskazał na jeńca
- Macie takie prawo – przyznałam zaskakując wszystkich.
Centaury zamarły, a Danny zaczął się wić w pętach i krzyczeć coś o zdradzie i szlamach. Zignorowałam go i kontynuowałam, patrząc w oczy centaurom.
- Macie prawo go ukarać, ale czy warto?
- Co masz na myśli, ludzka dziewczyno? – zapytał przywódca
- To, że Hogwart was chroni i dba o las. Szkoła zawarła z wami porozumienie, które mówi, że zachowujemy się jak przyjaciele, jednocześnie nie wchodząc sobie w drogę. Jeśli jednak skrzywdzicie kogoś ze szkoły to porozumienie może zostać zerwane, a chyba byśmy tego nie chcieli prawda?
Przywódca centaurów chciał mi coś odpowiedzieć, ale wtrącił się inny centaur.
- To dziecko mówi prawdę i zachowuje się wedle naszych zwyczajów. Z tego względu możemy tym razem przymknąć oko na poczynania tego dziecka.
- Firenzo, ja tu wydaję rozkazy i podejmuję decyzję – oburzył się przywódca, ale pod wpływem spojrzeń innych centaurów złagodniał i powiedział – Ale w tym wypadku zgadzam się z Tobą.
Po tych słowach jak na komendę centaury odwróciły się i pogalopowały w las. Kiedy tylko zniknęły w ciemnościach podbiegłam do chłopaka i zaczęłam uwalniać go z więzów.

(Danny?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz