środa, 11 września 2013

Od Katriny do Cassandry

Po tym jak wilkołaczka odeszła wzięłam kosz ze szczeniakami i zaniosłam go do chatki Hagrida. Ledwo tam weszłam przyskoczył do mnie Kieł i zaczął obwąchiwać kosz.
- Kieł! Zostaw! – ryknął na niego Hagrid – A ty, kim jesteś? – zapytał mnie
- Katrina Sonorus – przedstawiłam się – Już mnie pan poznał, profesorze
- A tak, ty jesteś siostrą Alicii – przypomniał sobie – Nie mów mi profesorze, kiedy nie ma lekcji. Wszyscy mówią mi Hagrid.
- W porządku – zgodziłam się z uśmiechem
- Ale ja Cię zagaduję, a ty mi coś przyniosłaś – zauważył Hagrid
- Znalazłam szczeniaki na skraju Zakazanego Lasu – wyjaśniłam, otwierając koszyk
- O cholipka! – zawołał olbrzym – Przecież one są pochorowane i zmizerniałe!
- Miałam nadzieję, że uda się je wyleczyć – przyznałam szczerze – Dlatego tu przyszłam
- Zobaczymy, co się da zrobić – obiecał – Usiądż, a ja się nimi zajmę
Posłuchałam, a Hagrid natychmiast zaczął się krzątać po izbie. Po paru minutach milczenia, zagadnął:
- Mamy problem
- Jaki? – zaniepokoiłam się – Nie da się ich wyleczyć?
- Oczywiście, że się da – zapewnił – Ale co my potem z nimi zrobimy?
- Może ktoś je weźmie – podsunęłam
- Taak, a ty jesteś pierwsza w kolejce, co? – zaśmiał się
- Skąd pan wie?
- Widzę jak ta mała się do ciebie łasi – wyjaśnił, wskazując białą suczkę – Więc jak? Weźmiesz ją?
Kiwnęłam głową.
- A masz dla niej jakieś imię?
- Moira – wypaliłam natychmiast
Nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi.
- Kogo tam znowu niesie? – zaburczał Hagrid niezadowolony, że musi odejść od szczeniaków
Poszedł otworzyć, a po chwili do pokoju weszła nieznajoma osoba…

(Cassandra?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz