Podbiegłam do niego a ten znów wziął ją w paszczę i odbiegł dalej.
-Jak mi ją obślinisz to nie ręczę za siebie-powiedziałam
Zaczęłam go gonić dalej.Wreszcie gdzieś tak po godzinie ja nie mogłam
już biegać a on nadal miał moją książkę.Spiorunowałam go wzrokiem.
<Jaspers?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz