Byłem wściekły i równocześnie
smutny. Przypomniała mi się rozlana krew w tamtym dniu. Ruszająca się ręka,
którą złapałem i powiedziałem " Kocham cię ". A ona mnie uścisnęła i
więcej znaków życia nie dała...
Wziąłem Alicie na ręce i pobiegłem. Z nią do pielęgniarki.
Ona ją opatrzyła i zabrała na salę dla pacjentów. Zdążyłem powiedzieć " Wszystko
będzie dobrze…”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz