- Za pozwoleniem, profesor McGonagaill - wtrącił sie profesor Flitwick
- O co chodzi? - dyrektorka uniosla brwi
- Najpierw musimy sie dowiedzieć ile podsłuchali - wyjaśnił - Jeszcze zdążą odbyć karę, ale na razie proszę ich tu zostawić Filch. Przyjdą do pana pózniej
Woźny mruknął coś pod nosem, a potem wyszedł i trzasnął drzwiami. Dopiero kiedy odgłosy jego kroków był ledwosłyszalny odezwała sie dyrektorka.
- Więc, może nam powiecie jak długo staliście pod drzwiami i słóchaliscie prywatnych rozmów?
- Ja niczego nie słuchałem! - oburzył sie Jaspers
- Doprawdy? - dyrektorka obdarzyla go chłodnym spojrzeniem - w takim razie uszy dalekiego zasięgu same wskoczyły Ci do rąk?
- No dobrze, może trochę słuchałem - przyznał - Pzechodzilem tędy i zobaczyłem Kendricka - wskazał na Danny'ego - Razem z tą dziewczyną majstrowali przy drzwiach. Podszedłem do nich, a potem...
- A potem co? - wtrącił profesor Flitwick
- Wiesz o Śmierciożercach? - wyrwało się Lily
(Jaspers?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz