- Sam bym sobie poradził - burknąłem oburzony
- Czyżby? - spytała z powątpieniem
- Tak, dokładnie - wstałem z ziemi i otrzepałem ubranie z kurzu
- Jesteś strasznie zarozumiały - powiedziała
- Dzięki, za komplement, a teraz spadam stąd
- Nie możesz - zaprotestowała
- A czemu to?
- Bo moja siostra...
- Tu jej nie ma , chodż - powiedziałem idąc do wyjścia z lasu
(Katrina?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz