- Lucas! - rozpromieniona rzuciłam się chłopakowi na szyję - Leczenie Katriny się skończyło więc razem przyjechałyśmy do szkoły, ale....
- Zaraz - przerwał mi przyjaciel - Więc Katrina tez tu jest?
Kiwnęłam głową.
- Dołączyła do innych pierwszoroczniaków - wyjaśniłam
- Super - Lucas się uśmiechnął.
Zaczął coś jeszcze mówić, ale w tym momencie zadzwonił dzwonek.
- Muszę iść na transmutację - powiedziałam zmieszana
- Ja mam teraz eliksiry - powiedział markotnie po czym niespodziewanie dodał - Spotkajmy się o 8,00 koło jeziora, ok? Chciałbym Ci coś pokazać.
- Dobrze. Do zobaczenia! - zawołałam i pobiegłam na zajęcia.
Jednakże przez resztę dnia ni mogłam się skupić. W końcu nadszedł wieczór i poszłam w stronę jeziora...
(Lucas?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz