Stałem w wyznaczonym miejscu. Czekałem na towarzyszkę. Usiadłem na
trawie. Oparłem się rękoma o ziemię. Zamknąłem oczy i rozmyślałem,
marzyłem, śniłem. otworzyłem oczy i zobaczyłem koło mnie Alicie.
- No to co chciałeś mi pokazać ? - rozpromieniała.
Uśmiechnąłem się szeroko i wstałem. To samo zrobiła moja przyjaciółka.
Szepnąłem w jej stronę " Chodź ... tylko bądź cicho ". Kiwnęła głową i
poszła za moimi plecami. Gdy doszliśmy do krzaków powiedziałem :
- Schowaj się - powiedziałem cicho.
- Jasne - powiedziała zaciekawiona.
Kucnąłem koło niej. Rozchyliłem gałęzie na tyle żeby było dobrze widać.
Poprosiłem ją żeby zobaczyła przez dziurkę, tak jak ona też obserwowałem
jezioro. Szepnąłem " już ". I w tej samej chwili pojawiły się malutkie
zwierzątka podobne do świetlików. Różniły się tym, że każdy z nich miał
własny kolor, inny od każdego. Żaden się nie powtarzał a było tych
zwierzątek bardzo dużo.
- Wow .... - szepnęła.
- To nie wszystko ....
Po jeziorze przebiegły jelenie. Jak wstawały na tafle wody ich odciski
były też kolorowe. Po paru sekundach znikały. Alicia odparła:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz