niedziela, 8 września 2013

Od Katriny do Amelie

Siedziałam na błoniach z książką w ręku, kiedy usłyszałam dziwne piski. Zaciekawiona wstałam i ruszyłam w kierunku, z którego dobiegały. W kilka minut znalazłam się na skraju Zakazanego Lasu. Rozejrzałam się i zobaczyłam wiklinowy kosz. Kiedy do niego podeszłam odkryłam, że to z jego wnętrza dochodziły te dziwne dźwięki. Otworzyłam go i zobaczyłam 4 malutkie pieski!
http://img386.imageshack.us/img386/3889/188196525stolizph2yc.jpg
Wszystkie piszczały i trzęsły się ze strachu. Kucnęłam przy nich i delikatnie pogłaskałam jednego szczeniaka. Dokładniej mówiąc, była to mała suczka, odróżniająca się od braci śnieżnobiałą sierścią. Mała przylgnęła do mojej ręki, a kiedy ją podniosłam wtuliła się we mnie i polizała. Zaśmiałam się krótko.
- Śliczna jesteś, wiesz? – zapytałam z czułością
- Co ty robisz?! – Usłyszałam pytanie, wypowiedziane tak ostrym tonem, że z zaskoczenia o mało nie wypuściłem suczki z rąk. Odwróciłam się i zobaczyłam jasnowłosą dziewczynę stojącą za mną z zaciętą miną – Czemu znęcasz się nad tymi psami?! – zapytała znowu z groźnym błyskiem w oku
- Nie znęcam się nad nimi – oburzyłam się – Właśnie je znalazłam
- Jasne – prychnęła - Już Ci wierzę
- Możesz mi wierzyć albo nie, ale ja wiem jak było – odpowiedziałam hardo
- Zaraz się przekonamy – mruknęła jasnowłosa i tak szybko, że nawet nie zdążyłam zareagować wycelowała we mnie różdżkę i krzyknęła – Legilimens!

(Amelie?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz