czwartek, 15 sierpnia 2013

Od Alicii C.D. Lucasa

- Co?! - Ta wiadomość jeszcze bardziej wyprowadziła mnie z równowagi - I nie powiedziałeś mi?! Nie ostrzegłeś co grozi mojemu ojcu!
- Przepraszam - szepnął chłopak
Kiedy spojrzałam mu w oczy zobaczyłam, że mówi szczerze. Widać w nich było mieszaninę cierpienia i współczucia i właśnie te emocje sprawiły, że się uspokoiłam i odzyskałam jasność umysłu. 
- W porządku - powiedziałam cicho - Teraz musimy dać nauczkę tej kobiecie, a co ważniejsze uratować tę małą - wskazałam na dziewczynkę, której morderczyni wciąż przyciskala nóż do szyi - Zrobimy tak, że ty.... 
Nie dokończyłam bo w wieży rozległ się głęboki, kobiecy głos: 
- Proszę, proszę! Kogo ja widzę! 
Cholera, a więc nas zauważyła! Skoro tak, postanowiłam zaryzykować.
- Zajmę ją, a ty sprowadź pomoc - szepnęłam do Lucasa, a potem wyszłam z cienia.
- Przyszłam po mojego ojca! - krzyknęłam 
- A więc to ty jesteś Alicia, tak? - zapytała przeciagle - Czekałam na Ciebie - zaśmiała się 
- Kim ty właściwie jesteś?! - krzyknęłam 
- Dowiesz się w swoim czasie, moja droga, a co do ojca to niewiele z niego zostało - wskazała trupa w kącie 
- Jesteś okropna! - wrzasnęłam - Jak mogłaś?! Za kogo się uważasz skoro robisz takie rzeczy?! 
- Za nikogo szczególnego - szepnęła - Tylko za twoją matkę, Alicio 
- Kłamiesz! Moja mama nie żyje! 
- A kto Ci tak powiedział? - zapytała z drwiącym uśmiechem - Ten mugol? Przecież on tylko powtarzał w kółko to czego chciałam! 
- Ale... Dlaczego? 
- Bo nie miałam ochoty być uwiązana przy małym gówniarzu. Wolałam powalczyć o władzę i złoto oczywiście 
- Ale skoro tak to po co porwałaś ojca po tylu latach? Po co czekałaś na mnie? 
- Jesteś mi potrzebna - wyjaśniła krótko - Ty i twoja siostra macie wielką moc! 
- M-moja siostra? - wyjąkałam 
- Tak, oto i ona - matka szarpnęła mocno dziewczynkę tak, że ta aż krzyknęła z bólu 
- Zostaw ją! - zarządałam 
- Rozkaz, o pani - zakpiła, przyciskając nóż jeszcze mocniej 
Rozwścieczona chciałam się rzucić na matkę-zdrajczynię, ale w tej samej chwili wokoło rozbłysły światła oszałamiaczy. Matka opadla na posadzkę, a do mnie podbiegł Lucas. 
- Alicia, nic Ci nie jest? - zapytał zaniepokojony, przytulajac mnie niespodziewanie 
- Mnie nie, ale ją trzeba zabrać do Hogwartu - wskazałam na małą, która miała być moją młodszą siostrą - Pani Pomray powinna się nią zająć. 

(Lucas?) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz