- Chloe.- powiedziałam, uśmiechając się nieśmiało.
- To co z tymi książkami? Chyba nie powiesz mi, że latały, bo tak chciały? - zachichotała dziewczyna.
- Nie, to wina Irytka. Uwziął się na mnie i teraz nie mam dnia, bez
jakiegoś głupiego psikusa.- jakby w odpowiedzi, na moją głowę spadło
wypracowanie z eliksirów - Sama widziałaś.
<Annabell?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz