piątek, 23 sierpnia 2013

Od Amelie

Zdjęłam strój do grania w Quidditcha i ubrałam zwykłe ciuchy. Moje włosy wyglądały, jakbym spędziła dwa lata przed mugolskim urządzeniem, który nazywają wentylatorem. Przynajmniej tak zawsze mówił na to mój tato.
Spojrzałam w lustro, które zawsze stało w szatni. Byłam cała czerwona na twarzy. Cała mokra. Nierówny oddech. Głowa dosłownie mi pękała!
- Haha- zaśmiał się Armin.- Twoje włosy przypominają bocianie gniazdo.
Sonya, Aria, Jass i Wiki zaśmiali się głośno, a Mah tylko pokręciła głową z rozbawieniem.
- Ty nie wyglądasz lepiej, Kruczku- odwzajemniłam wredną uwagę. Lubiłam nazywać go "Kruczkiem". Inni wołali na niego "Raven", albo "Armin". Czułam się zaszczycona, kiedy tylko mnie pozwalał się tak nazywać.
- Mów sobie co chcesz, Wróbelku- wzruszył ramionami z uśmiechem.
- Nie dramatyzujmy, coś na pewno da się zrobić z tym bocianim gniazdem- Sonya podeszła do mnie i zaczęła układać moje włosy.
- Odsuń się młoda, nie umiesz- Aria zachichotała i teraz to ona zajmowała się moim buszem na głowie.
- Obie nie umiecie!- krzyknął Jass i nim zdążyłam rzucić się w ucieczkę, rozczochrał moje włosy, które wyglądały już nie tak źle.
- Teraz jest o niebo lepiej!- zaśmiał się, widząc efekt swojej pracy.
- Dzięki, Jass. Jesteś kochany- spojrzałam wilkiem na jego czerwoną od śmiechu twarz.
- Nie musisz mi mówić, kudłaty Wróblu z bocianim gniazdem na głowie- rozczochrał mnie jeszcze bardziej.
- Jeśli zrobisz to jeszcze raz, odgryzę ci nos!
- Dobrze, że nie co innego- rzuciła Mah, po czym zrobiła minkę niewiniątka.
Znowu wszyscy wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem.
- Okej, wariaci- otarłam łzę radości.- Jeśli nie uda mi się doprowadzić tego 'bocianiego gniazda" do porządku, wszyscy stawiacie mi po piwie kremowym.
- Jesteśmy biedni i nie stać nas na takie wydatki- Armin zrobił smutną minkę.
- To do pracy, nieroby- zaśmiałam się.- Dzisiaj o szesnastej w pokoju wspólnym?- spytałam całej drużyny.
Uwielbiałam organizować spotkania dla uczniów, dlatego często zapraszałam wielu z nich na pogawędki i różne zabawy w pokoju wspólnym, czy do wspólnej nauki w bibliotece. To umacniało więzi między nami.
- Jasne!- odpowiedzieli chórkiem.
- Armin, Ario, widzę się z wami w PW za dwadzieścia minut- uśmiechnęłam się do swoich rówieśników.
- Okej- westchnął Kruczek.
Wyszłam z szatni i pobiegłam w stronę zamku. Weszłam do środka i od razu natknęłam się na kogoś.
Dokończy ktoś? ;D<

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz