- Poczekaj - szepnąłem.
- Coś się stało? - Obróciła się do mnie.
- Widzisz, bo ja... tam kiedyś byłem... - odparłem - Nie jest tam za
fajnie, niebezpiecznie... nie mają tam wstępu zdrowi...
- Ale jak to? - zdziwiła się - Przecież odwiedzałam tam koleżankę...
- A była poważnie chora?
- No nie - przyznała
- Bo widzisz to jest tak, że są tak zwane "zamknięte sektory". Do pacjentów, którzy tam są nie wpuszcza się nikogo
- Ale co to ma wspólnego z Tobą - zapytała - I dlaczego mówisz, że to niebezpieczne miejsce?
- Udawałem, że jestem bardzo chory, by spotkać się z mamą ... Wtedy
widziałem ją po raz ostatni. Żyję.... gdzieś... Chciałbym jeszcze raz
ją zobaczyć. Kiedy się zorientowali, że udaję, poniosłem nauczkę... Karę
... Zabrali ją ... - łza spłynęła mi po policzku.
- To przykre... Złapałem ją za ramiona. - Martwię się, że.... no wiesz... - Ja też... Cmoknąłem ją w policzek. - Trzymaj się - powiedziałem i przytuliłem się do niej <Alicia?> |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz