Minęliśmy korytarz i weszliśmy na schody prowadzące na dwór. Dziewczyna cały czas szła za mną z uśmiechem na ustach. Nie wiem gdzie zmierzała, ale miałem wrażenie że łazi za mną, w końcu stanąłem
- Po co za mną leziesz?
- Nie chodzę za tobą - odrzekła - Idę na dwór - oznajmiła uśmiechając się jeszcze mocniej
- Po co? - zapytałem
- Nie musisz wiedzieć, nie sądzę żeby cię to interesowało
- Czyżby? - zapytałem - Może akurat mnie zainteresuję, a teraz gadaj
- Nie, nie umiesz powiedzieć ,,proszę''?
Wkurzyłem się i poczerwieniałem ze złości. Nie miałem ochoty dla nikogo być miłym, a tym bardziej dla niej
- Nie i zapewne nigdy nie usłyszysz ode mnie słowa ,,proszę'' - uśmiechnąłem się do siebie
- Czyli nie muszę odpowiadać na twoje nieuprzejme pytanie - wyminęła mnie i zeszła jeden stopień po czym znów się zatrzymała - A właściwie gdzie ty idziesz
- Nie twoja sprawa - burknąłem i zacząłem schodzić
Dziewczyna ruszyła za mną i zatrzymała się przy drzwiach.
- Dalej nie idziesz? - zapytałem
(Lily?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz