Prychnęłam i wyjęłam różdżkę.
-Aquamenti-szepnęłam
Jaspers był cały mokry od stóp do głów.Teraz ja wybuchnęłam śmiechem.Wyglądał gorzej nisz ja.
-Teraz jesteśmy kwita?-spytałam niemal dławiąc się śmiechem
-Nie-burknął
Wzięłam szczotkę do włosów i zaczęłam czesać skołtunione włosy.
-I jak ja teraz pójdę na Astronomie?-spytał
-Normalnie-zaśmiałam się-ale zawsze mogę cię wysuszyć zaklęciem
<Jaspers?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz