- Aha - powiedziałem śmiejąc się
- O co ci chodzi?
- Mnie nic - odrzekłem - Prawie bym się nabrał, masz poczucie humoru
- Ale to prawda - zaprotestowała
- Jasne, jasne, a ja jestem prefektem - poklepałem ją po głowie na co ona się wkurzyła
- Lily - ktoś zawołał
Obejrzeliśmy się i zobaczyliśmy Hooch'a. Szedł w naszą stronę trzymając dwie miotły w ręku
- Tak panie Hooch?
- To zdaje się twoja miotła - podał dziewczynie - Bałem się że pani już nie dotrze
- Zagadałam się trochę - uśmiechnęła się i poszła za nauczycielem pokazując mi przy okazji język
- ,,Zagadałam się trochę'' - zacząłem przedrzeźniać ją idąc przed siebie
Ta dziewczyna mnie coraz bardziej irytowała. Ciągle wyprowadzała mnie z równowagi. Usiadłem przy boisku i zacząłem oglądać trening. Muszę przyznać świetnie jej szło. Po treningu niemalże wpadłem na nią wracając do zamku
- Czemu zawsze ty musisz na mnie wpadać?
- Ktoś musi - zażartowałem - Poświęcam się dla ogółu - teraz dziewczyna walnęła mnie jakimś zeszytem po głowie
- A to za co? - zapytałem
- Za niewinność - uśmiechnęła się i dumna z tego co zrobiła poszła w stronę zamku
(Lily?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz