- Kiedyś miałem kontuzje na tą nogę...
- Jak Ci mogę pomóc? - spytała z troską.
- Zostaw mnie i idź sama...
- Coś ty... nie zostawię cię - spłynęła jej po policzku łza.
Wytarłem ją ręką.
- Nie poddawaj się, idź, biegnij. Jestem dla Ciebie ciężarem... przepraszam...
- Nie gadaj takich głupot!
- Alicia... naprawdę chciałbym uczestniczyć w uratowaniu twojego ojca, ale nie mogę... przepraszam...
< Alicia? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz