- To ty Marchewo? - zapytałem ze śmiechem siadając obok
- Co? - spytała zaskoczona dziewczyna i spojrzała na mnie - To ty.. - powiedziała bez entuzjazmu
- A kto inny by ci prawił takie komplementy? - uśmiechnąłem się - Przesuń się - zacząłem się rozpychać by mieć dostęp do fortepianu
- Zostaw - zaprotestowała
- Ja też umiem grać ! - krzyknąłem i zacząłem uderzać w jakie popadnie klawisze
- Zaraz zepsujesz
- Ja go dopiero naprawię - zaśmiałem się - Uratowałem go z rąk szaleńca
- Chyba dopiero w nie w trafiły
- Nawet się z tobą zgadzam - pokiwałem głową
- Odejdź, zaraz tu będzie profesor
- Boisz się że odkryje we mnie nowy talent i pójdziesz w odstawkę? - zażartowałem
- Wcale nie!
- A powinnaś
(Lily?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz