Odwróciłem się i bez słowa zacząłem iść w drugą stronę
- Gdzie idziesz? - zapytała zdziwiona dziewczyna
- Jak to gdzie? Do pokoju - odparłem - To chyba oczywiste
- I to ma być twój kawał? - zapytała
- Nie martw się, uda mi się ciebie w coś w robić i to będzie dopiero śmieszne
- Ale...
- Ale nie dziś - powiedziałem zatrzymując się lecz nie odwracając
- Ciekawe - powiedziała cicho
- Raczej śmieszne - powiedziałem - Ty to z jakiego domu? Gryffindor? Nie, nie jesteś za głupia
- Co! - oburzyła się - Ja..
- Cicho !- warknąłem gdyż przeszkodziła mi w zgadywance - Hufflepuff? Tak, zgadłem?
- Brawo Sherloku - odpowiedziała
- Jak masz na imię? - zapytałem
- Po co ci to wiedzieć?
- Imię - powtórzyłem
- Anabell - odpowiedziała robiąc zagadkową minę
- Dzięki, będę wiedział do kogo wysyłać pocztę - zaśmiałem się
- I co w tym śmiesznego?
- Jeszcze nic. Idź na trzecie piętro i otwórz pierwsze drzwi po prawo - powiedziałem
- A co tam jest?
- Zobaczysz - odparłem
(Anabell?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz