- Zapewne nic nie wiesz o wydarzeniu z przed dwóch lat? - zapytał nauczyciel.
Pokręcilem przecząco głową i weszliśmy do gabinetu.
- Siadaj - polecił. - Danny... Nie powinieneś tego robić. On... Ma niemiłe wspomnienia z pewnego...meczu.
Niechcący doprowadził do wypadku... koleżanki. Zginęła na miejscu.
Co? Nie, to niemożliwe...
- Ja nie wiedziałem...
- Ale to nie uprawniało cię do przeglądania jego myśli! - huknął. - Jedna kara to dla ciebie za mało?! Wyślę list do rodziców!
Póxniej szybkim krokiem poszedłem do pokoju wspólnego. Przeszedłem dalej, do dormitorium gdzie siedział Danny.
- Przepraszam, nie wiedziałem...
(Danny?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz