- Fakt - przyznał Jass
Żadne z nas nie zdążyło powiedzieć nic wiecej bo w tej samej chwili doszliśmy do gabinetu profesor McGonagaill. Jaspers zapukał i w tym samym momencie rozległo się ciche:
- Proszę
Weszliśmy do gabinetu gdzie czekała na nas dyrektorka.
- Dziękuje Jaspersie - powiedziała do chłopaka, odprawiajac go.
Kiedy chłopak zniknął za drzwiami nauczycielka zwróciła się do mnie.
- Mam dla Ciebie złą wiadomość, panno Sonorus - zakomunikowała - Usiądź proszę - wskazała mi krzesło
Poslusznie opadłam na krzesło i zapytałam:
- O co chodzi pani profesor? Coś sie stało?
- Tak - odparła krótko nauczycielka - Twój ojciec został porwany
- Co?! - krzyknęłam blednąc z przerażenia - Kto go porwał? Dlaczego? Przecież on jest mugolem!
- Na razie nic nie wiadomo - McGonagaill ze współczuciem położyła mi rękę na ramieniu - Wiemy tylko, że twój ojciec walczył z tymi draniami bo sąsiedzi słyszeli krzyki i huki. Wezwali nawet mugolską policje, ale kiedy funkcjonariusze przyjechali już nikogo nie zastali w waszym domu, ktory na dodatek był w opłakanym stanie.
- Ale przecież trzeba coś zrobić! - zwołałam, podrywając się z krzesła - Trzeba go jak najszybciej znaleźć!
- Uspokój się, Sonorus - głos dyrektorki zabrzmiał szorstko - Znajdziemy go. Najlepsi aurorzy już robią wszystko co trzeba
- Ale...
- Wróć do swojego dormitorium - te słowa zakończyły naszą rozmowę.
Przybita i przerażona powlokłam sie do zachodniej wieży gdzie czekały na mnie koleżanki. Po krótce opowiedziałam im co sie wydarzyło.
(Lily?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz