- Sporo - przyznałam, uśmiechając się promiennie
- Ślizgoni już zdążyli nieźle nabroić - dodała Lily
- No i zaczął się nabór do drużyny quiditcha - wtrąciła Vanessa
- Rzeczywiście dużo się działo - chłopak wydawał się zdziwiony - A chór już zaczął swoje próby? - zapytał
- Jeszcze nie - odpowiedziałyśmy zgodnie ja i Lily
- Trudno i tak idę pośpiewać - Lucas uśmiechnął się psotnie - Idziecie ze mną?
- Ja z przyjemnością pogram na fortepianie - przyznała Lily
- A ty Alicio? Grasz? Śpiewasz?
- W sumie to i jedno i drugie - odpowiedziałam speszona - Ale raczej nie w towarzystwie.... - zaczęłam się wykręcać
- Oj, no chodź! - zawołał Lucas i złapał mnie za rękę
- W porządku - roześmiałam się - Tylko wezmę gitarę - powiedziałam, próbując odwlec to nieco w czasie.
- Proszę - Vanessa szybko mi ją przyniosła więc nie miałam już żadnej wymówki
Lily wyszła przodem, a Lucas szedł ze mną z tylu. Cały czas trzymał mnie za rękę. Prawdopodobnie po to żebym się nie ulotniła w jakimś korytarzu, a może jeszcze z innego powodu....?
(Lucas?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz