-Ej,ty-zaczepiłam jakąż dziewczynę-o co chodzi?-spytałam
-Stado jednorożców chce pokazać nam Hagrid-powiedziała dziewczyna
-Aha i jeszcze jedno...czy sala od chóru jest zamknięta czy otwarta?
-Sala z instrumentami?Pewnie że otwarta-i pobiegła przed siebie
Jednorożce mnie aż tak nie kręciły,ale co innego fortepian który stoi osamotniony gdy nikt na nim nie gr już od 1 roku po prostu się z nim zżyłam.Chwila przerwy...Fortepian.Po między lekcjami...fortepian.Jedynie używa go chór do niektórych pieśni.Biegiem popędziłam do sali z fortepianem. Usidłam przed nim .Wpierw przejechałam ręką całą klawiaturę.Po czym usiadłam i zaczęłam grać:
Nie przeszkadzało mi to że za drzwiami może stać Filch i może mnie pogonić.Raz tu nawet weszła pani noris ale zamiast miauczeć mruczała.Nagle ktoś stanął w drzwiach.Pewna iż to nauczyciel nie odwróciłam głowy.Lecz coś mnie podkusiło spojrzałam i ujrzałam chłopaka zagrałam dwa akordy na krzyż.Był to ślizgon. Miałam co do nich uprzedzenia gdyż na pierwszym roku wrzucili mnie do jeziora jak czytałam książkę,na drugim w bibliotece zwalili na mnie regał z książkami,na trzecim zaczarowali moją książkę a ta ganiała mnie po całym Hogwarcie,a na czwartym..szkoda gadać ukradli mi dwa wypracowania na Historie magii,trzy razy powiesili mnie za kostkę na drzewie i raz wrzucili do jeziora.W tym roku nic mi jeszcze nie zrobili ale za to usłyszałam z ust irytka "przepiękny" wierszyk:
"Ruda marchew po Hogwarcie chodzi,
w książce zaczytana że w tym roku noga będzie złamana,
przyjdzie uczniów chmara gdyż za kostce na drzewie będzie znów wisiała..
Hi hi,ha ha z marchewkowej Lilki będzie zabawa"
<Max?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz