poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Od Max'a C.D. Lily

Zacząłem głośno klaskać ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
- Kogo my tu mamy? Inmate?
- Czego chcesz? - zapytała.
- Oj, jakaś ty nie uprzejma. Człowiek się stara być miły, a tu... - nie dała mi dokończyć.
- Miły Ślizgon? A to nowość - prychnęła.
Przechyliłem głowę na bok, spoglądając na nią ciekawie.
- Dlaczego jesteś tak źle do nas uprzedzona? - zapytałem.
- Mam swoje powody - odeszła od instrumentu i ruszyła w stronę drzwi, o które byłem oparty. - Przepuść mnie.
- Już idziesz? Myślałem, że porozmawiamy dłużej - zaśmiałem się ironicznie.
- Myliłeś się. Dasz mi przejść?
Odeszłem od drzwi, odsłaniając je. Już miała wyjść, gdy zapytałem:
- Nikt nie wie, że tu przychodzisz, prawda?
Obróciła się szybko.
- Nie powiesz nikomu?
Udałem, że się zastanawiam.
- No nie wiem... Chyba nie.
Spojrzała na mnie ze złością w oczach. Zaczynałem ją lubić. Była dość zabawna.

(Lily?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz