środa, 14 sierpnia 2013

Od Alicii C.D. Lily do Lucasa

- Może masz rację - przyznałam - Ale mimo wszystko nie mogę się pozbyć przeczucie, że już go nie zobaczę - W tym momencie nie wytrzymałam i rozpłakałam się
Przyjaciółki pocieszały mnie najlepiej jak umiały, ale nic to nie dało.
W końcu, nie chcąc psuć dziewczynom wieczoru, poszłam do dormitorium. Skuliłam się na łóżku z Nari u boku i rozmyślałam....
Po kilku minutach doszłam do wniosku, że nie mogę tu tak po prostu siedzieć i czekać aż aurorzy znajdą ojca. No bo co jeśli im się nie uda? Wstrząśnięta tą myślą postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Wiedziałam, że dobrowolnie mnie ze szkoły nie wypuszczą więc poczekałam aż zapadnie noc i wszyscy położą się spać. Kiedy to się wreszcie stało cicho wyślizgnęłam się z łóżka, wzięłam płaszcz i różdźkę i ostrożnie zeszłam na dół z Nari, plączącą mi się pod nogami. Wymknęłam się na korytarz i pobiegłam do wyjścia ze szkoły. Pech chciał, że biegnąc w ciemności z kimś się zderzyłam i oboje upadliśmy z hukiem na posadzkę.

(Lucas?) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz