niedziela, 11 sierpnia 2013

Od Alicii C.D. Vanessy

- Tak, to niezwykła szkoła - przyznałam
- Dobrze ją znasz? - zaciekawiła się Vanessa
- Można tak powiedzieć - wzruszyłam ramionami - Zaczynam już piąty rok tutaj więc całkiem nieźle orientuję się co i jak, ale ta szkoła ma tyle tajemnic, że chyba nawet nasza dyrektorka nie zna wszystkich
- Możliwe - powiedziała dziewczyna i ziewnęła - Jest póżniej niż myślałam - zauważyła - Lepiej chodźmy spać bo inaczej jutro będziemy nieprzytomne
Zgodziłam sie i już po kilku minutach obie mocno spałyśmy....

Rano obudziłam sie z dziwnym przeczuciem, że coś jest nie tak. Powoli wygramoliłam się spod kołdry i spojrzałam na zegarek. Już 7,30!!!
Przerażona rzuciłam się do kufra z ubraniami, jednocześnie, budząc wspołlokatorkę.
- Vanessa! Wstawaj!
- Pali się czy jak? - mruknęła zaspana, nie ruszając sie z łóżka
- Jesteśmy spóźnione! - zawołałam spanikowana
- CO?! - dziewczyna wyskoczyła z łóżka jakby ją coś oparzyło - Jakim cudem? Przecież nastawiłam budzik!
- Bo ja wiem?! Nie gadaj tylko się ubieraj i to szybko! - popędziłam ją, sama gotowa do wyjścia.

Kiedy Vanessa sie już ogarnęła, obie pobiegłyśmy do Wielkiej Sali. Tak jak się spodziewałam przyszłyśmy na zakończenie śniadania. Na szczęście jednak zdążyłyśmy na rozdawanie planów lekcji.
- Co teraz masz? - zapytała koleżanka kiedy już profesor Flitwick wręczył nam nasze rozkłady zajęć
- Historię Magii z Puchonami - odparłam smętnie
- Jak dobrze, że ja już nie mam tego przedmiotu - westchnęła z ulgą Vanessa
- Tsa... - mruknęłam - Bo Ty już przeszłaś przez SUMY, a ja się z nimi będę dopiero męczyć pod koniec tego roku
- Dasz radę - pocieszyła mnie koleżanka
- Jasne - prychnęłam niedowieżająco po czy się pożegnałam i ruszyłam do klasy.
Niestety nie mogłam jej znaleźć i troche sie spóźniłam, zresztą jak większość klasy. Jedyną osobą, która zdążyła na czas była nieznajoma Puchonka. Po chwili wahania podeszłam do jej ławki i zagadnęłam przyjaźnie:
- Cześć, mogę się dosiąść?

(Annabell?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz