- I to jak - powiedziałem pod nosem odwracając się na pięcie i schodząc po schodach
Po piętnastu minutach znalazłem się w sali gdzie czekał Slughorn. Siedział przy biurku pisząc coś piórem. Po chwili zauważył mnie i podniósł wzrok przerywając pisanie
- O, już jesteś - zaczął - To chyba twoje. Zgadza się? - wskazał na jedną z różdżek leżącą na biurku obok pergaminu
- Tak, to moje - odpowiedziałem podchodząc bliżej biurka
- Już pierwszego dnia przynieśliście wstyd Slytherin'owi, mnie - powiedział surowo
- Jakoś tak wyszło - wzruszyłem ramionami
- Żeby to było ostatni raz - powiedział do mnie, w tym czasie wszedł Max - Do pana też się to tyczy - spojrzał w stronę drzwi
- Oczywiście - odrzekł
- Przez tydzień macie zostawać po mojej lekcji i pomagać przy porządkach w sali
- Co? - powiedziałem lekko zirytowany
- To co pan słyszał. Oddaję wam teraz je, ale jeśli zobaczę że znowu próbujecie się pojedynkować, zabiorę na czas nieokreślony - wskazał na różdżki
- Tak jest - odpowiedział chłopak
Odebraliśmy różdżki i wyszliśmy z sali.
- Pamiętaj że pojedynek się jeszcze nie skończył - zastrzegłem
- Jakże inaczej - zaśmiał się
(Max?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz