Szliśmy korytarzami. O mało co w nich się nie zgubiłam. Opowiadaliśmy sobie różne historie z życia wzięte. Ciągle się śmiałyśmy. Aż w końcu byliśmy na miejscu. Usiadłam na ławce. Obserwowałam jak delikatnie głaszcze swoją sowę, zaczęła tańczyć. Sowa usiadła jej na barku. To był chyba balet. Coś mi mówiło, że to co ona tańczyła opowiadało o jej życiu. O trudzie jakim sprawiało jej obudzenie się do życia. To wyglądało pięknie. Sowa odleciała, a z jej policzka poleciała łza .... Sama się popłakałam, bo wiedziałam co przeżyła. Podeszłam do niej i powiedziałam :
- Mi też jest trudno ....
< Arii ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz