- Ale wiesz... Jeśli mam powkurzać Ślizgonów tym, że zadaję się z Gryfonką, to chyba zaryzykuję. - mówię. W tej chwili widzę Demona biegnącego w moim kierunku. W pysku trzyma jakiś patyk.
- Uważaj. Pewnie nie wyhamuje i nieźle oberwiesz. - ostrzegam Arię. Jak powiedziałam tak się stało. Pies wpadł w poślizg i uderzył w Gryfonkę. Podszedł do mnie i wręczył mi patyk do ręki.
- Ej, to chyba jest różdżka. - mówi Aria. Przyjrzałam się dokładniej patykowi.
- Tak. To różdżka Kendricka. No nic muszę mu ją oddać. Ale może jutro, albo pojutrze... - na mojej twarzy rozkwitł szatański uśmieszek. - Ario, pogadamy później? Idę powkurzać Ślizgona. - przypinam smycz do obroży Demona i biegnę do szkoły, nadal ściskając różdżkę. Przed wejściem widzę leżącą na schodach Krukonkę, oraz tą rudą, jak jej tam. Lily? Podchodzę bliżej.
- Kendrick idioto! Coś ty zrobił? - pytam wściekła. Krukonka jest nieprzytomna. - Możesz nawet ze szkoły wylecieć! - warczę. Podaję mu różdżkę. - Możesz dokuczać innym, no ale kurdę nie zabijaj ich!
- Wyluzuj Way. Już zanoszę ją do Skrzydła. - mówi i jednym zaklęciem przenosi dziewczynę na niewidzialne nosze.
- Po nazwisku, to po pysku. - mówię. Teraz dokładniej przyglądam się Krukonce. I rozpoznaję ją. To Alicia Sonorus.
- A ty co się tak gapisz? - pytam rudą dziewczynę.
- Nnic... Ja po prostu... Nic jej nie będzie? - pyta roztrzęsionym głosem.
- Skąd mam wiedzieć? Nie jestem uzdrowicielką. - warczę i biorę wyrywającego się Demona na ręce. Uchh ale on ciężki.
- Ale śliczny! - mówi dziewczyna.
<Lily?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz